DK Dorożkarnia, ul. Siekierkowska 28, 00-709 Warszawa
Kontakt
Uruchom wersję wysokiego kontrastu strony Powiększ wielkość textu na stronie

Historia

Mieszkańcy

Koszykarze

Jeszcze przed wojną brzeg Wisły od strony tzw. „łuku siekierkowskiego” był gęsto przyozdobiony rosnącą wikliną. Dlatego też pod koniec XIX wieku sprowadziły się na tereny Siekierek rodziny trudniące się wikliniarstwem. Ze specjalnie przygotowanej i sortowanej wikliny wyplatano duże kosze na bieliznę, do noszenia węgla, drewna, które sprzedawano w całej Warszawie.

Dorożkarze

Na Siekierkach od 1935 roku i kilka lat po wojnie mieszkali dorożkarze. Zajmowali teren aktualnej ul. Daktylowej, Cytrynowej i Figowej. Dorożka to lekki powóz konny, który w przedwojennej warszawie zastępował taksówki. „Dorożkarz to tak: domek postawił, kawałek stajenki, wozownie na dorożkę i tak jeden na drugim. Po wojnie to pamiętam Kazimierczaków i Sapułów, chyba na Daktylowej. No i Gorzkieta, tutaj jeszcze po wojnie przy szkole długo jeździł dorożką.” – opowiada Kazimierz Grzelec.

Piaskarze

Na Siekierkach działała spółdzielnia Piaskarz, której pracownicy ręcznie wydobywali piasek z Wisły. Służyły do tego specjalne wiadra, używano też charakterystycznych łodzi, tzw. bat. Były duże, drewniane, z płaskim kadłubem i wąskimi burtami. Miały ostry dziób i szeroką, płaską rufę. Po wojnie wzdłuż brukowanej jeszcze ulicy Bartyckiej jeździła kolejka piaskowa, aby łatwiej było transportować surowiec z Wisły.

Żydzi

W szałasie trzeba mieszkać siedem dni. Musi być na tyle duży, aby pomieścić człowieka i jego stół. Musi mieć trzy ściany, przy czym dwie pełne, jedną częściową. Ściany mogą być zrobione z płótna lub brezentu. Pokrycie dachu powinno być skonstruowane z czegoś, co wyrosło w ziemi i zostało ścięte, np. gałęzi. Należy je ułożyć na tyle luźno, by odrobina deszczu mogła się przez nie przedostać i aby nocą było widać gwiazdy na niebie. Szałasów do dziś używa się podczas żydowskiego święta Kuczek (zwanego też świętem Szałasów, świętem Sukkot), obchodzonego na pamiątkę 40-letniej wędrówki Żydów przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Przed II wojną światową na jesieni warszawscy Żydzi bardzo często podnajmowali sady na Siekierkach i tam stawiali swoje szałasy, mieszkali w nich i jedli. Stałych mieszkańców pochodzenia żydowskiego było niewielu. Siekierczanie najlepiej pamiętają szewca Berka, który z żoną i trojgiem dzieci: Kaimkiem, Salkiem i Manią, mieszkał przy ulicy Polskiej i naprawiał buty. Niektórzy mówią też, że wielu siekierczan ukrywało Żydów. Jedna z mieszkanek opowiada: – U nas w domu była przechowywana młoda Żydówka z dzieckiem. Tapeta w tym pokoju była w drobne kwiaty. Ona siedziała u nas całą zimę. Liczyła kwiaty. Mama opowiadała, że dla tej kobiety największą tragedią był smutek i samotność. Nie miała wyjścia, aby przeżyć, musiała w tym zamkniętym pomieszczeniu siedzieć. Na wiosnę wyszła, ale nie wiem, jakie były jej dalsze losy. Dość znana jest także historia żydowskiego chłopca, który w czasie II wojny światowej znalazł się na Siekierkach. Prawdopodobnie uciekł z getta i pomieszkiwał na osiedlu kilka tygodni. Został ochrzczony przed dwie siekierkowskie kobiety, panie Kolańską i Rybarczykową, które chciały go uratować przed zagładą. Niestety bezskutecznie. Chłopiec został złapany przez dowódcę niemieckiego wojska stacjonującego w szkole podstawowej na Siekierkach.

Pierwsza ofiara Powstania Warszawskiego

Stefan Janowski był członkiem pułku AK „Baszta”. 1 sierpnia w godzinach porannych oddział „własowców” na koniach zabrał z jednego gospodarstwa przy ul. Polskiej konia. Stefan miał przy sobie pistolet i zaczął strzelać, żołnierze odwrócili się i zabili go od razu. Został pochowany przy ul. Polskiej.